Niezbędnik sportowca
 
    Działy Dyskusji
    Trening
    Doping
    Suplementacja
    Gadaniec
    Zdrowie
    Dieta
    Sztuki walki
    Sporty ogólnorozwojowe
    Aktualności
    Fitness
    Sprzęt kulturystyczny
    Foto kobiet
    Zdrowie
    Sporty ogólne
    Wellness
    Strongman
    Fotogaleria

   Najnowsze tematy na forum
» Bic i ..
» Biceps ..
» Dalsza suplementacja ..
» Dieta na do sprawdzenia..
» Efekty po DYMA BURN..
» Taaaki trening mase domatora..
» Kilka pytan ..
» Poprawiony trening oceny ..
» Cardio ..
» Jakie witaminy ..
» HIIT a masowy ..
» Dieta, 87kg ..
» Plan do specyficzne cele..
» Białko dla ? ..
» Skakanka ..
» Brak efektów siłowni ..
» Zapotrzebowanie kaloryczne ..
» Ciężar ..
» Bialko i ..
» UNS Loader Muscle Asylum..
   Statystki serwisu
   On-line (5 minut) jest 95 gości
   Pozostałe strony

To trzeba wiedziec o penisie ;]

Ten artykuł ma tytuł To trzeba wiedziec o penisie ;], autorem jest - Pikador25, treść skrócona: Każdy myśli, że wie, do czego służy penis. Tymczasem naukowcy mają nam wciąż coś nowego do powiedzenia na ten temat. Ewolucja napracowała się nad tym ...Najlepszym rozwi Każdy myśli, że wie, do czego służy penis. Tymczasem naukowcy mają nam wciąż coś nowego do powiedzenia na ten temat. Ewolucja napracowała się nad tym narządem setki milionów lat i zaopatrzyła męskich przedstawicieli gatunków w niezwykłe instrumenty.

Pod koniec ubiegłego roku odkopano go w Szkocji. Miał 1 mm długości i 425 mln lat - najstarszy zachowany penis. Należał do nieznanego wcześniej gatunku pięciomilimetrowego skorupiaka nazwanego z grecka Colymbosathon ecplecticos, co po polsku znaczy: wspaniały pływak z wielkim penisem. Czy rzeczywiście najważniejszą cechą penisa jest jego wielkość? A kształt?

Pierwsze penisy pojawiły się 600-700 mln lat temu. Prawdopodobnie były to proste i cienkie rurki, za pomocą których samiec wprowadzał plemniki w odpowiedni otwór samicy. Współczesne członki, mimo identycznej funkcji, mają bardziej skomplikowaną budowę. Penis europejskiej pchły wyposażony jest w sprężynki, dźwignie, haczyki oraz ostrza. Karaluchy - jak zauważa entomolog James Lloyd z University of Florida - mają coś w rodzaju szwajcarskiego scyzoryka z bogatym zestawem narzędzi, a penis argentyńskiego kaczora ma kształt korkociągu.

Dlaczego penisy są tak bardzo zróżnicowane? Biologia ewolucyjna tłumaczy to na wiele sposobów. Jedna z najstarszych teorii głosi, że charakterystyczny kształt i wielkość narządów płciowych mają zapobiegać stosunkom przedstawicieli spokrewnionych, ale odmiennych gatunków zwierząt. Na przykład próba kopulacji mężczyzny z samicą goryla skazana jest na niepowodzenie. Penis człowieka jest 4-5 razy dłuższy od małpiego i nie ma szans cały zmieścić się w pochwie gorylicy. Zresztą próba nawet płytkiej penetracji wywołałaby u małpy taki ból, że zwierzę przepędziłoby adoratora. Sytuacja odwrotna, w której to goryl próbowałby posiąść kobietę, również nie zakończy się udanym stosunkiem, zbyt krótki (trzycentymetrowy) penis małpy ma małe szanse trafić tam, gdzie należy. A jeśli nawet, to przy każdym ruchu kopulacyjnym wysuwałby się z pochwy. Według omawianej teorii u niektórych gatunków natura, zamiast różnicować wielkość narządów, nadała im unikatowy kształt, dzięki któremu tylko "odpowiedni klucz pasuje do właściwego zamka".

Nowsze teorie zróżnicowania penisów wiążą się z konkurencją wewnątrzgatunkową. Każdy samiec stara się przekazać swoje geny jak największej liczbie potomstwa. Zadanie to do łatwych nie należy, a stopień trudności wzrasta niepomiernie, gdy samica jest niewierna. Jak zatem samiec może zwiększyć szanse na swego potomka? Kluczem do sukcesu może być odpowiedni kształt penisa.

Przyjrzyjmy się bezkręgowcom. Na przykład w świecie owadów wiele samic kopuluje z kilkoma samcami, ale potomstwo ma zawsze tylko z jednym wybranym. Samice decydują, czy plemniki od konkretnego samca dopuścić do komórek jajowych, czy też je wydalić. Göran Arnqvist z Uniwersytetu w Ulme (Szwecja) uważa, że wpływ na decyzję ma właśnie kształt penisa. Podejrzewa, że udziwnione prącia nie tylko swoim wyglądem zachęcają do kopulacji (efekt pawiego ogona), ale także w jej trakcie przekazują samicy sygnał: "Jestem lepszy niż konkurenci, więc od nich zdrowszy i sprawniejszy. Użyj mojej spermy!".
W przypadku wielu zwierząt teoria transgenitalnego sygnału reklamowego wydaje się jednak mało prawdopodobna, gdyż komórka jajowa zapładniana jest tą spermą, która akurat w odpowiednim momencie znalazła się w jej pobliżu. Mimo tej przypadkowości - a może właśnie dzięki niej - samce tych gatunków również mają udziwnione penisy. Po co im one? Kluczem do wyjaśnienia tej anatomicznej zagadki jest niewierność samic.

Wyobraźmy sobie, że samiec przyłapuje partnerkę na zdradzie - in flagranti. Nim jednak zdoła przegonić intruza, ten zdąży złożyć swoje nasienie w pochwie niewiernej. Czy prawowity samiec jest już skazany na reprodukcyjną porażkę? Niekoniecznie. Wiele gatunków jest przystosowanych do niewierności samic. Krocionóg, niewielki bezkręgowiec, używając odnóży, potrafi usunąć obce plemniki nawet z głębi dróg rodnych. Inne zwierzęta w tym samym celu używają wypustek i udziwnień własnego penisa: różnego rodzaju szczotek i ssawek. Uważa się, że właśnie to dodawanie akcesoriów czyszczących i sygnałowych sprawiło, że z prostej rurki - przez setki milionów lat - zwierzęcy penis wyewoluował w różnorodne formy.

Penis ludzki, mimo że na tle udziwnień świata zwierzęcego wydaje się dość banalny, też prostą rurką nie jest. W sierpniu ubiegłego roku na łamach miesięcznika "Evolution and Human Behavior" grupa naukowców ze State University of New York ogłosiła: ludzki penis potrafi nie tylko wstrzykiwać spermę do pochwy, może również oczyścić ją z nasienia konkurenta.

Naukowcy posłużyli się prostymi modelami genitaliów dostępnymi w sex-shopach - lateksowymi pochwami i penisami. Najpierw do takiej pochwy wpuszczono kilka mililitrów wykonanej z krochmalu "spermy". Potem za pomocą sztucznego penisa symulowano kopulację. Na koniec mierzono, ile nasienia pozostało w pochwie, a ile zostało z niej usunięte. Okazało się, że lateksowy penis potrafi wygarnąć około 90 proc. zalegającej spermy. Zbierała się ona w zagłębieniu - tuż za koroną żołędzi prącia. Naukowcy podejrzewają, że to właśnie ta struktura jest ewolucyjnym przystosowaniem mężczyzn do czyszczenia dróg rodnych.

Skoro natura wyposażyła nas w przyrząd czyszczący, czy mogłoby to oznaczać, że prakobieta źle się prowadziła, a ewolucja wyposażyła mężczyzn w niezbędne narzędzie ułatwiające mu przekazanie własnych genów potomkom? Nie można tego wykluczyć. Nim jednak zaczniemy potępiać płeć piękną, warto poznać jeszcze inne teorie dotyczące budowy ludzkiego atrybutu męskości.

Przyjrzyjmy się na przykład napletkowi - ruchomemu fałdowi skórnemu ochraniającemu delikatną żołądź. Spotykany jest u wielu gatunków, a jednak to ludzki jest ewenementem. To relatywnie najdłuższy napletek u naczelnych. Jedyny tak długi, że może okrywać żołądź prącia nawet w stanie wzwodu. Do niedawna naukowcy nie potrafili wytłumaczyć tej hojności natury. "Długi napletek jest anatomicznym przystosowaniem ułatwiającym penetrację pochwy" - przekonuje na łamach miesięcznika "Medical Hypotheses" dr Donald Taves. Z doświadczeń przez niego przeprowadzonych wynika, że napletek zmniejsza ponaddziesięciokrotnie siłę niezbędną do penetracji. Po napletku prącie wejdzie do pochwy nawet wtedy, gdy ta jest wąska i sucha. Zdaniem Tavesa, ludzki napletek może być przystosowaniem do gwałtu. Gwałt zaś - z biologicznego punktu widzenia - to normalny praludzki sposób na potomka.
Czy ludzki penis rzeczywiście przyjął dzisiejszą formę specjalnie po to, by gwałcić i móc wygarniać spermę intruzów? W świecie nauki zdania są podzielone. - Przedstawione hipotezy wydają się mało prawdopodobne. Są przykładem skrajnego adaptacjonizmu, tzn. teorii mówiącej, że każda cecha (struktura) biologiczna jest wyrazem jakiegoś konkretnego przystosowania. Matka Natura czasami obdarowuje nas zupełnie zbędnymi prezentami. Nie zawsze więc ma sens poszukiwanie dla nich praktycznego uzasadnienia - wyjaśnia dr hab. Bogusław Pawłowski z Katedry Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego. - Szczególnie dużo wątpliwości budzi teoria mówiąca, że długi napletek jest przystosowaniem do gwałtu.

Z braku bezpośrednich dowodów świadczących o praludzkim seksualizmie, antropolodzy, by się czegoś o nim dowiedzieć, obserwują spokrewnione z nami małpy naczelne oraz przedstawicieli ludzkich kultur pierwotnych, np. Indian amazońskich. W obu populacjach gwałt okazuje się rzadkością. Nie sprzyja mu stadny styl życia, w którym samica (kobieta) znajduje się niemal stale pod opieką męskich krewniaków. U przodków człowieka było tak samo. Gwałt więc nie mógł mieć prawdopodobnie wpływu na kształtowanie się długich napletków u ludzi.

Długie napletki mogły powstać na życzenie kobiet. Preferowały one bowiem tych partnerów, którzy dawali więcej przyjemności seksualnej. Napletek zaś to dodatkowa struktura przyjemnie stymulująca zakończenia nerwowe żeńskich genitaliów.

- Być może długi napletek to rodzaj pawiego ogona, który mimo że nie działał wizualnie, mógł dawać kobietom przyjemność, a tym samym zachęcać je do powtórnej kopulacji - zastanawia się antropolog Bogusław Pawłowski. Nie wszyscy o napletku mówią w superlatywach. Wśród jego krytyków są m.in. seksuolodzy. Część z nich postrzega napletek jako kłopotliwy prezent od ewolucji... - Napletek to wróg kobiecej rozkoszy. Penis pozbawiony go jest znacznie mniej wrażliwy na bodźce seksualne. Dzięki temu stosunek z obrzezanym panem może trwać dłużej i jest dla kobiety przyjemniejszy - przekonuje seksuolog prof. Violetta Skrzypulec ze Śląskiej Akademii Medycznej. - Obecność napletka sprzyja również rozprzestrzenianiu się chorób wenerycznych. Najbardziej cierpią te kobiety, które zarażą się wirusem brodawczaka - zarazkiem wywołującym raka szyjki macicy. Obrzezanie zmniejsza ryzyko nowotworu. Nie widzę niczego złego w udoskonalaniu natury i pozbawianiu chłopców napletka. Tym bardziej że zabieg ten nie przynosi im żadnej szkody.

Trochę inne zdanie ma seksuolog mężczyzna dr n. med. Adam Sipiński (również ze Śląskiej AM). - W wyniku obrzezania wraz z napletkiem mężczyzna traci część swoich stref erogennych. W dodatku po zabiegu spada wrażliwość receptorów umiejscowionych na żołędzi prącia. Seks może stać się dla panów odrobinę mniej przyjemny. Oczywiście można się do tego przyzwyczaić. Mimo pewnych wskazań higienicznych i epidemiologicznych nie sądzę, by rutynowe obrzezanie wszystkich chłopców było dobrym pomysłem. Co kraj, to obyczaj. W Polsce takiej tradycji nie ma. Higienę zapewnić zaś może wystarczająco częsty kontakt z wodą i mydłem. Ale tej tradycji też jeszcze u nas nie ma.
Ilość i jakość

Samce wielu gadów mają dwa prącia. Jedno z nich łączy się z prawym, a drugie z lewym jądrem. Penisów używają na zmianę. Gdy kopulują prawym, zużywając plemniki z prawego jądra, w lewym jądrze zachodzi regeneracja zapasów komórek rozrodczych. Dzięki takiemu rozwiązaniu samce węży i jaszczurek mogą zapładniać znacznie częściej niż wiele jednopenisowych zwierząt. Niemal zawsze bowiem mają świeże zapasy nasienia. W dwa penisy wyposażone są również niektóre skorki (drobne bezkręgowce). W tym przypadku jednak dublowanie narządów ma zupełnie inne uzasadnienie. Penisy tych insektów są bardzo cienkie i długie, a przez to wyjątkowo łamliwe. Natura - na wypadek złamania - wyposażyła więc zwierzęta w penisy zapasowe.

Nie wszystkim jednak aż tak się powiodło. Samce 97 proc. gatunków ptaków nie mają w ogóle penisa. Jedna z teorii mówi, że brak ten to przystosowanie do lotu. Ewolucja obcinała wszelkie zbędne i ciężkie narządy, które utrudniały start. Penis zastąpiony więc został kloaką - specjalnym otworem, do którego uchodzą m.in. męskie narządy płciowe. Zgodnie z inną teorią to samice doprowadziły do zaniku penisów. Preferowały samców z najmniejszymi przyrodzeniami. Z ich perspektywy penis był całkowicie zbędny. Potrafią one bowiem czynnie zasysać spermę wprost z kloaki samca, a dzięki temu całkowicie kontrolować zapłodnienie. Samiec z penisem to dla nich tylko potencjalne zagrożenie gwałtem.

Michał Henzler
(Polityka,10/2004)

Pikador

Autor posta: Pikador25






(c) 2001- 2017 kulturystyka.com.pl kulturystyka